Żywność kupują na kredyt

Gazeta "USA Today" przedstawiła wyniki badań przeprowadzonych przez portal Omnisend. Pokazują one coraz trudniejszą sytuację materialną Amerykanów, którzy zaczynają kupować na kredyt nawet podstawowe produkty, takie jak jedzenie i benzyna oraz kredytować opłaty mieszkaniowe i medyczne.

Badaniem objęto 1075 osób, z których aż 30% przyznało, że takie zadłużanie im się zdarza. W ciągu trzech ostatnich miesięcy zdarzało im się płacić za podstawowe produkty kartą kredytową wiedząc, że mogą nie być w stanie spłacić rachunku za kartę. Kolejne 20% badanych, na takie wydatki pożyczało pieniądze od rodziny lub przyjaciół.

Ponadto 18% respondentów podało, że używało przy niektórych zakupach opcji "kup teraz, zapłać później". A 17% wykorzystało do kupowania podstawowych produktów pieniądze odłożone na jakiś inny cel.

Kłopoty finansowe Amerykanów pokazuje także inne badanie. Przeprowadzone zostało przez waszyngtoński Urban Institute. Jest to ponadpartyjny ośrodek doradczy, badający politykę gospodarczą i socjalną. W grupie osób w wieku pracującym, tzn. 18-64 lata, tylko 35% badanych podało, że zakupy podstawowych produktów kartą kredytową spłacają w pełni. Niecałe 20% stwierdziło, że chociaż nie spłaca całego długu, zawsze płaci przynajmniej minimalną kwotę wymaganą przez udzielającego kredytu.

Przy brakujących funduszach zakupy trzeba robić bardzo rozważnie.


Fatalną sytuację ma 8,7% respondentów badania Urban Institute. Przyznali oni, że nie zawsze są w stanie zapłacić nawet tej minimalnej kwoty. To oznacza powiększanie długu. Nie tylko trzeba zapłacić odsetki, ale także dodatkową karę. Grupa będąca w takiej sytuacji zwiększyła się od 2023 roku, gdy wynosiła 7,1%.

Urban Institute podsumował, że co czwarta osoba w wieku pracującym doświadcza problemów ze spłatą długu powstałego w wyniku zakupów podstawowych produktów. Ponadto co piąta osoba płaciła w okresie badania za takie zakupy swoimi oszczędnościami. W tragicznej sytuacji jest co dwudziesty Amerykanin, który na zakupy żywności bierze nawet kilkudniowe pożyczki, pod zastaw piątkowej wypłaty (tzw. payday loans).

Ekonomiści komentują wyniki badań wskazując na kumulacyjny efekt rosnących cen. Z chwilowymi podwyżkami większość ludzi jest w stanie sobie poradzić bez zadłużania. Ale ceny rosną w ostatnim czasie nieustannie, a wzrost ten nawet przyspiesza. Inflacja w sierpniu wyniosła 3,4%, a we wrześniu już 3,7%. To prawie dwa razy więcej niż tzw. cel inflacyjny banku centralnego, wynoszący 2%.

Podwyżki dotyczą ponadto praktycznie wszystkich produktów. Producenci starają się unikać widocznych zmian cen i zamiast podwyższać cenę, zmniejszają ilość produktu w tym samym opakowaniu. Proceder nazywany shrinkflation (połączenie słów shrink - kurczyć się oraz inflation - inflacja) jest dostrzegany przez 89% badanych przez Omnisend. A 59% twierdzi, że zauważa jego przejawy regularnie.

Rosnące ceny wpływają też na stosunek konsumentów do tych, których uważają za winnych tej sytuacji. Aż 85% badanych obwinia producentów o to, że wykorzystują podwyższoną inflację do dokonywania podwyżek większych niż jest to konieczne. Ponad połowa - 56% - stwierdziła, że przestała kupować produkty marek, które kiedyś lubiła.

Konsumenci wskazują też na władze i polityków. Nie tylko uważają ich za współwinnych, ale prawie połowa - 45% - twierdzi, że rząd jest wręcz bardziej winny rosnącym cenom niż producenci. Głównie chodzi o wprowadzanie ceł i bardzo wysokie ceny benzyny. Szczególnie dużym problemem jest cena diesla, używanego przez biznesy, w tym przede wszystkim przez transport, rolnictwo i budownictwo.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!