W rubryce "Plotki o artystach" piszemy o różnych wybrykach gwiazd (ich dzieci). Ale nie tylko świat celebrytów jest powalony. Wiele rzeczy dookoła nich także. Może to zaraźliwe? W każdym razie ten powalony świat miała okazję zobaczyć przez okno Rihanna.
W niedzielne popołudnie, pod dom piosenkarki podjechał samochód, a z niego... posypały się strzały. W biały dzień. Policja otrzymała zgłoszenie, że strzały padły z broni automatycznej i było ich kilkanaście. Innymi słowy, ktoś serią przejechał pod chałupie i stojącym przed domem samochodzie kampingowym.
No, ale że to Beverly Hills, to samochód szybko namierzono przed pobliskim centrum handlowym i strzelca zatrzymano w 30 minut po zgłoszeniu. Dobrze mieszkać w takiej okolicy, prawda?
Zatrzymaną osobą nie był żaden terrorysta czy zamachowiec, jakich znamy z filmów. To była 35-letnia kobieta, Ivanna Lisette Ortiz pracująca jako patolog mowy. Niby zupełnie normalna osoba, chociaż coś tam w kartotece już miała. Aresztowana za nieostrożną jazdę w 2021 roku (pewnie nie chodziło tylko o brak kierunkowskazu, skoro ją skuli), aresztowana znowu w 2023 za przemoc domową.
Z lewej Rihanna, z prawej 35-letnia Ivanna Lisette Ortiz. To dwa różne światy, które połączyły kule karabinu.
Skąd nienawiść do Rihanny? Nie wiadomo. Babka nagrywała sobie filmiki jak rapuje i tańczy, pokazywała to na Facebooku i nagabywała w internecie różne gwiazdy. Nikt jej talentu nie dostrzegł. W połowie lutego nagle wymyśliła - i napisała w internecie - że Rihanna ma AIDS.
Z Rihanną nie miała wcześniej nic wspólnego, nie znała jej, nie miała okazji się z nią spotkać. Ale wkurzyła się, że gwiazda nic na jej oskarżenie nie reaguje. Znowu coś tam nabazgrała, aż w końcu sięgnęła po argument z ołowiu.
Rihanna była podobno w domu w czasie, gdy padły strzały. Jak tu się dziwić, że gwiazdy sięgają potem po alkohol albo narkotyki.
Dla Rihanny to nie pierwszy problem w domu. W 2018 roku włamał się do niej facet, który pod jej nieobecność spędził u niej 12 godzin. Znalazł go asystent piosenkarki, ale jej powrót do domu pewnie nie był łatwy. Ja sam bym sięgnął do barku.