Walmart pozwala się dorobić

Największa na świecie sieć sklepów, Walmart, ma nowego szefa. Dotychczasowy chief executive officer (CEO) Doug McMillon odszedł na emeryturę, chociaż ma dopiero 59 lat. To wyjątkowo młody wiek, jak na odejście z takiego stanowiska. Wielu szefów dużych korporacji w późniejszym wieku dopiero zajmuje stanowisko CEO.

Doug McMillon jest jednak dość wyjątkową postacią w korporacyjnym świecie Ameryki. Pracę w Walmart zaczął bowiem w wieku... 17 lat. Było to w 1984 roku. I przepracował w tej samej firmie 42 lata. W międzyczasie został też najmłodszym w historii Walmart CEO, nie licząc założyciela sieci sklepów Sama Waltona. McMillon został szefem dwóch milionów pracowników w 2014 roku, w wieku 47 lat.

Jest przykładem realizacji tzw. amerykańskiego snu. Zaczynał bowiem pracę jako niewykwalifikowany pracownik fizyczny, rozładowując ciężarówki w magazynach Walmart. Zarabiał wówczas 6,50 dolara na godzinę, co nie było wcale złą stawką, jak dla 17-latka. W dzisiejszych pieniądzach oznacza to prawie 21 dolarów na godzinę. Doug McMillon nie zadowolił się tego typu pracą i poszedł na studia. Ukończył University of Tulsa w Oklahomie, a więc uczelnię, która nie jest szczególnie znana. Zdobył jednak tytuł master of business administration (MBA) i w 1991 roku rozpoczął pracę już w korporacyjnych biurach Walmartu. Awansował na kolejne, coraz wyższe stanowiska, aż po kolejnych 23 latach zdobył to najwyższe.

Po 12 latach pracy jako CEO przeszedł na emeryturę i trudno mu się dziwić. W ostatnim roku jego dochody wyniosły łącznie 26,3 mln dolarów. Jego pensja wynosiła wprawdzie 1,5 mln dolarów, ale w ostatnim roku pracy otrzymał w akcjach Walmartu 20,4 mln dolarów, a także 4,4 mln dolarów w innej formie. Szefowie korporacji bardzo często otrzymują sporą część wynagrodzenia w akcjach prowadzonej firmy. Mają wówczas dodatkową motywację, aby prowadzona przez siebie korporacja dobrze funkcjonowała, bo wówczas ceny akcji są wyższe.

Walmart jest potężną firmą, zatrudniającą 2,1 mln ludzi. Nic dziwnego, że stojący na jej czele szef zarabia duże pieniądze.


Dochód 26,3 mln dolarów w ciągu jednego roku budzi oczywiście ekscytację w mediach. Byłemu szefowi Walmartu podlicza się, że w ciągu niecałych 21 godzin zarabiał tyle, co przeciętny amerykański pracownik w ciągu roku (według danych Biura Statystyk Pracy jest to 62.088 dolarów brutto). Co sekundę, miał otrzymywać prawie dolara, bo na minutę było to 50 dolarów. Ale wszystko przy założeniu, że pracował 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Po podzieleniu zarobków McMillona na 50 tygodni po 40 godzin pracy, stawka wynosi już 13.150 dolarów na godzinę. Przeciętną roczną pensję zarabiał więc w niecałe 5 godzin. Stawka ta była też 2023 razy większa od tej, od której w Walmart zaczynał. Amerykańskie media podliczają, że na przeciętny dom w USA, którego średnia cena wynosi 439 tysięcy dolarów, CEO Walmartu zarabiał w ciągu 4 dni. Doug McMillon z pewnością nie zadowoliłby się jednak przeciętnym domem. Dzięki swojej karierze w jednej i tej samej firmie dorobił się majątku ocenianego na 541 mln dolarów. Jest więc półmiliarderem.

Kariera McMillona jest przykładem, jaki każda firma chciałaby pokazać, aby motywować swoich pracowników. Może dlatego jego następca ma podobną historię. Nowy szefem Walmartu został 52-letni John Furner, który pracę w tej firmie zaczynał w 1993 roku jako 19-latek. I podobnie jak Doug McMillon, swoją karierę budował od najniższego szczebla, zaczynając jako zwykły pracownik sklepu. Później został managerem sklepu, mangerem dystryktu, aż w 2017 roku otrzymał funkcję CEO sieci Sam's Club, należącej do Walmartu. W 2019 roku został już szefem korporacji Walmart na Stany Zjednoczone, a teraz jest CEO na cały świat.

Jego podstawowe zarobki będą również wynosić 1,5 mln dolarów rocznie. Ale jako członek kadry kierowniczej może dostać od 240% do 300% premii. Ponadto w 2027 roku otrzyma za pracę 17 milionów dolarów w akcjach Walmartu. Jego majątek ocenia się obecnie na 103 mln, ale będzie teraz zapewne szybko rósł.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!