Mini-ciężarówka zamiast pickupa

Amerykanie są dumni ze swoich potężnych pickupów, a modele marek Ford, RAM i Chevrolet/GMC od lat są najpopularniejszymi samochodami kupowanymi w USA. Zarówno duma jak i popularność są uzasadnione, bo samochody te sprawdzają się zarówno jako pojazdy robocze, jak i samochody do transportu pasażerów. Nie zawsze jednak duże jest lepsze od małego.

Konieczność załadunku czegoś na pickupa nie zawsze wiąże się z przewozem na dużą odległość. Niepotrzebny jest wtedy duży pojazd, ważniejsze stają się koszty, łatwość załadunku i możliwości manewrowe. Oczywiście małe firmy operują nawet wtedy dużymi samochodami, bo kupują pojazdy uniwersalne, do wielu zastosowań. Gdy jednak park maszynowy się rozrasta, pojawiają się mini-ciężarówki, które przeznaczone są do zadań specjalnych.

Takie małe małe pojazdy robocze świetnie się sprawdzają na terenach dużych korporacji, w ośrodkach sportowych, medycznych czy na szkolnych kampusach. Używane są również przez mniejsze firmy, jeżeli jest dla nich wystarczająco dużo pracy na niezbyt rozległym obszarze.

Mini-trucks to przeważnie samochody firm azjatyckich. W krajach Azji takie pojazdy są bardzo popularne, więc ich produkcja odbywa się tam na dużą skalę. Jednak wraz z rozwojem samochodów elektrycznych, produkcja takich pojazdów stała się łatwiejsza, a ze względu na koszty, rośnie zainteresowanie nimi również w Stanach Zjednoczonych. Na rynek mini-trucks weszła firma AYRO z siedzibą w Round Rock w Teksasie.

Amerykańska firma oferuje pojazd o nazwie Vanish, który przez posiadaczy dużych pickupów może być trochę wyśmiewany. Bo homologowany jako Low-Speed Vehicle (LSV) ma prędkość maksymalną ograniczoną do zaledwie 25 mil na godzinę. Nie nadaje się więc do wyjechania na highway i przemierzania dużych odległości. Zresztą jego zasięg jako pojazdu elektrycznego to zaledwie 50 mil. Również miniaturowy wygląd i niewielkie rozmiary nie zaimponują.

Jednak zaskakujący może być fakt, że ta mini-ciężarówka ma ładowność 1200 funtów (544 kg). I dotyczy to mini-ciężarówki Vanish w wersji LSV, którą można jeździć po ulicach. Natomiast wersja bez homologacji ma ładowność aż o połowę większą, która wynosi 1800 funtów (816 kg). To już mniej więcej tyle, co duży pickup F-150 - jego ładowność, w zależności od wersji wynosi od 1410 do 2445 funtów (640-1109 kg).

AYRO jeździ powoli, ale może poruszać się po ulicach miast i pełnić wiele funkcji, np. małego coffee-trucka albo do przewożenia żywności w lodówce.


Co więcej, skrzynia ładunkowa jest nawet minimalnie dłuższa niż w najdłuższym F-150 - ma nieco ponad 8 stóp. Załadunek jest też znacznie prostszy, bo platforma ładunkowa jest umieszczona bardzo nisko. Wożenie towarów na nieduże dystanse, gdy co chwila odbywa się ich załadunek i rozładunek jest więc znacznie wygodniejszy niż dużym pickupem. Vanish może też ciągnąć przyczepę, choć niezbyt ciężką, bo o wadze do 1150 funtów.

Napęd elektryczny powoduje, że mini-ciężarówką można też wjechać do wnętrza magazynu czy fabryki, a nawet po wnętrzu budynków jeździć. Niewielkie wymiary są tu także istotne. O ile producenci zwykle chwalą się wielkością oferowanej maszyny, tak w tym przypadku AYRO podaje, że szerokość ciężarówki wynosi "mniej niż 60 cali (przy złożonych lusterkach)". To oznacza, że Vanish przejedzie przez bramę albo przejazd wewnątrz magazynu o szerokości zaledwie 5 stóp (152 cm).

Podobnie podawana jest wysokość małego siłacza, jako "mniejsza niż 76 cali" (193 cm). Długość całej ciężarówki to zaledwie 155 cali (394 cm). Dzięki temu zwrotność Vanisha jest nieporównywalna z żadnym pojazdem zdolnym przewozić ładunki. Promień zawracania wynosi tu zaledwie równe 22 stopy (6,71 m). Zresztą nawet porównanie z małym samochodem osobowym wypada ciekawie. Toyota Corolla ma długość 182,5 cala (464 cm), a promień zawracania to 35,6 stóp (10,85 m).

Warto zwrócić też uwagę na niewielką wagę pojazdu. Gross Vehicle Weight Rating czyli dopuszczalna całkowita masa (wraz z ładunkiem) wynosi 3000 funtów (1361 kg) dla wersji LSV i 3600 funtów (1633 kg) dla wersji non-LSV. Toyota Corolla waży podobnie - od 2955 do 3150 funtów, tyle że bez jakiegokolwiek ładunku, nawet bez kierowcy.

Vanish oferowany jest obecnie w przedsprzedaży, a jego ceny zaczynają się od 40.850 dolarów. I oczywiście mocno zależą od wersji, których jest bardzo dużo. Sama skrzynia ładunkowa może mieć trzy podstawowe postacie - flatbed, pickup bed i box - ale można ją zabudować na wiele sposobów. Wybiera się nawet rodzaj drzwi. Zamiast pełnych drzwi zamykających szczelnie kabinę mogą to być drzwi bez okien (typu Safari), albo nawet zupełny brak drzwi. Ta ostatnia opcja jest wygodna, gdy kierowca musi często z samochodu wysiadać i nie jeździ po drogach publicznych.

Deska rozdzielcza AYRO jest surowa, ale zgodna z trendami samochodów elektrycznych - wszytko, co potrzeba, jest na dużym ekranie.


Jak na mini-ciężarówkę elektryczną, cena wydaje się niska. Zdają się to potwierdzać klienci, bo firma AYRO pochwaliła się, że otrzymała już zamówienie na flotę 40 sztuk swoich pojazdów od jednej z dużych firm. Ponadto cena została już podwyższona od pierwszej prezentacji Vanisha w kilka miesięcy temu. Wtedy oferowano go za 33.990 dolarów.

Oczywiście właściciel małego biznesu z pewnością i tak wybierze F-150. Ceny rocznika 2023 zaczynają się już od 33.835, a rocznika 2024 od 36.570 dolarów. Najdroższy model F-150 Raptor to wydatek minimum 77.980 dolarów.

Jest jeszcze jedna możliwość. Jeżeli mini-ciężarówka wydaje się być przydatna, ale cena elektrycznej AYRO jest zbyt wygórowana, można poszukać czegoś wśród pojazdów spalinowych. Mini-ciężarówki są niezwykle popularne w Azji i praktycznie każdy azjatycki producent samochodów ma je w swojej ofercie. Niestety, ze względu na przepisy, nie są one dostępne w USA, gdyż nie spełniają standardów bezpieczeństwa (określonych w prawie jako Federal Motor Vehicle Safety Standards). Niektórzy sprowadzają jednak takie pojazdy jako... samochody zabytkowe. Jeżeli samochód ma co najmniej 25 lat, nie musi spełniać standardów bezpieczeństwa.

Choć mowa jest o samochodach starych, dostępnych jest wiele pojazdów o małym przebiegu, 20-50 tys. kilometrów (12-30 tys. mil). Do wyboru jest też wiele różnych modeli. Są to na przykład: Suzuki Carry, Honda Acty, Daihatsu/Nissan Hijet, Mazda Scrum czy Subaru Sambar.

Wśród samochodów sprzedawanych z Japonii, znaleźliśmy na przykład Hondę Acty, 1999 roku, z przebiegiem 23 tys. mil. Cena w porcie w Japonii to zaledwie 2300 dolarów. Suzuki Carry, ten sam rocznik i przebieg 15 tys. mil, oferowany jest za 1242 dolary. Trzeba do tego doliczyć wszystkie koszty transportu, ubezpieczenia i cła. W przypadku portu w Nowym Jorku, dostawa kosztuje około 2000 dolarów. A więc dodatkowe koszty z pewnością przewyższą cenę samego samochodu. Należy też pamiętać, że wymienione pojazdy mają malutkie silniki o pojemności 660 cm3, chociaż jednocześnie mają napęd na cztery koła. Specyficzne samochody do specyficznych zastosowań.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!