Napisaliśmy wczoraj o reakcji giełdy na wyniki wyborów do Kongresu. Przypomnijmy, że w noc z wtorku na środę tzw. Futures (czyli przyszła wycena akcji) spadły. Ale w środę akcje poszły mocno w górę. Z kolei czwartek i piątek to znowu spadki. Wzrosty i spadki dotyczyły jednak w różnym stopniu różnych firm.
Już w środę widać było ogromne straty, które zanotował Elon Musk. Bo solidne wzrosty indeksów giełdowych nie oznaczały, że wszyscy inwestorzy zyskali. A największym przegranym był właśnie Musk. W mediach przypomina się, że na kampanię wyborczą wydał prawie pół miliarda dolarów, wspomagając republikanów. Ale znacznie więcej stracił tego dnia na akcjach swoich firm: Tesli i SpaceX.
Dzień, w którym Dow Jones poszedł w górę o 3,03%, Tesla zakończyła na giełdzie stratą 3,34%. Akcje SpaceX spadły o 3,81%. Przy giełdowej wycenie Tesli w środę rano 1567,5 miliarda dolarów (wartość wszystkich akcji Tesli), spadek o 3,34% oznaczał zmniejszenie wartości firmy o 52 mld dolarów. Elon Musk ma ok. 20% akcji Tesli, więc jego osobista strata wyniosła ponad 10 miliardów.
Jeszcze więcej stracił na SpaceX. Wartość tej fimy w środę rano wynosiła 1914 miliardów. Spadek o 3,81% oznacza zmniejszenie się tej wartości o 73 miliardy. Musk jest posiadaniu aż 48,4% akcji SpaceX, więc w środę stracił na niej 35 miliardów. Na akcjach swoich dwóch firm stracił więc jednego dnia łącznie 45 mld dolarów.
Zaangażowanie się Elona Muska w politykę kosztowało go bardzo dużo.
Oczywiście na giełdzie ceny raz idą w dół, innym razem idą w górę. I na środzie zmiany cen się nie zakończyły. W czwartek ceny akcji Tesli i SpaceX znowu poszły w dół, za to w piątek odbiły w górę. Tyle że w czwartek ceny te spadły aż o prawie 11% w przypadku Tesli i 9% w przypadku SpaceX. W piątek poszły w górę, ale znacznie słabiej, bo odpowiednio o 4,2% oraz 8,6%.
W rezultacie, w ciągu trzech dni po wyborach obydwie firmy straciły na wartości. Tesla o ponad 10%, a więc 158 miliardów dolarów, a SpaceX o 5% czyli ponad 95 miliardów. Akcje w posiadaniu Elona Muska straciły odpowiednio prawie 32 miliardy i ponad 46 miliardów. Łącznie Musk stracił w trzy dni 78 miliardów dolarów. Wciąż jednak pozostaje najbogatszym człowiek świata, którego majątek "Forbes" wycenia na 850 miliardów dolarów.
Wydatek 446 mln dolarów na kampanię wydaje się więc niewielką stratą. Ale też bardzo symboliczną. Połowę tej kwoty, 224 mln według wyliczeń dziennika "The New York Times", wydał w Teksasie. To ogromna kwota, jak na jeden stan. A mimo to przegrał, bo w tym typowo republikańskim stanie mandat senatora zdobył demokrata. Również nowym gubernatorem będzie tam demokratka.
To jedna z głównych przyczyn, dlaczego akcje Tesli i SpaceX spadły. Inwestorzy obawiają się konfliktu Muska z nowymi władzami. Bo w Teksasie ma on swoje biznesy. To tu znajduje się baza startów rakiet SpaceX i fabryka Tesli nazywana gigafactory, ze względu na jej rozmiary. W wielu miastach Teksasu jeżdżą też autonomiczne taksówki Tesli.
Paradoksalnie, Elon Musk celowo przeniósł kwatery główne tych biznesów do Teksasu, licząc, że stan ten będzie ciągle rządzony przez republikanów. Uciekł z Kalifornii rządzonej przez demokratów, przenosząc siedzibę Tesli do Austin w Teksasie w 2021 roku, a siedzibę SpaceX w 2024 roku.
Do innych powodów spadków cen firm Muska należy zapowiedź przyszłej gubernatorki Teksasu ogłoszenia moratorium na budowę nowych centrów danych. Centra takie budzą kontrowersje, bo wymagają ogromnych ilości energii i zużywają bardzo dużo wody. Istnieje też obawa, że planowane połączenie firm Tesla i SpaceX będzie spowolnione przez dokładniejsze badanie tej fuzji przez Kongres i federalne instytucje antymonopolowe.
Spadek cen SpaceX został nieco przyhamowany zapowiedzią wieloletniej umowy z firmą Qualcomm. Ma ona dostarczać procesory do technologii bezprzewodowej transmisji danych 5G. SpaceX ma bowiem uruchomić własną sieć naziemną i firmę telefonii komórkowej Starlink Mobile. Elon Musk znowu będzie bogatszy.