Wyborcze sondaże

We wczorajszym artykule "Wybory 2026" napisaliśmy, że w wyborach środka kadencji niemal zawsze przegrywa partia, do której należy urzędujący prezydent. Obecne sondaże wskazują, że podobnie będzie dzisiaj, w wyborach 3 listopada. Oczywiście sondaże potrafią się mylić. Ale sondaże z ostatnich dwóch dekad, które przytoczyliśmy wczoraj, za każdym razem trafnie przewidziały wynik wyborów środka kadencji.

Było tak nawet wtedy, gdy sondażowa przewaga wynosiła tylko 2,7%. Było tak w 2022 roku, w połowie kadencji prezydenta Joe Bidena. Ta niewielka przewaga republikanów w sondażach przełożyła się na zdobycie 9 nowych mandatów (tzn. utrzymanie dotychczasowej ich liczby i dołożenie do niej jeszcze 9). A to oznaczało zdobycie przewagi w Izbie Reprezentantów.

Teraz demokraci liczą na odzyskanie władzy w Kongresie. Tym bardziej, że ich przewaga w sondażach to aż 9%. Tak jak zawsze w wyborach midterm, nastroje wyborców są pochodną oceny działań prezydenta. A prezydent Donald Trump ma obecnie wyjątkowo niskie notowania. Według telewizji NBC, ma poparcie 38% Amerykanów, natomiast 60% krytykuje go za sposób rządzenia. To oznacza ujemny wynik -22%.

Podobna ocena, -26%, została uzyskana w sondażu Siena University i dziennika "The New York Times". Gazeta podlicza, że jest to najgorszy wynik od wyborów środka kadencji w 1946 roku. 80 lat temu gorszy wynik miał Harry Truman.

Dwa powyższe sondaże są i tak stosunkowo korzystne dla Donalda Trumpa. W innych badaniach otrzymuje on znacznie gorsze wyniki. Reuters oraz Ipsos podaje ujemny wynik aż -35%. Taki sam rezultat otrzymała telewizja CNN wraz z sondażownią SSRS. Natomiast w badaniu American Research Group różnica między poparciemi i krytyką to -38%.

Co bardzo istotne, poparcie dla prezydenta jest jeszcze słabsze w kwestii dla wyborców najważniejszej. Za taką uznają oni koszty życia, bo w ostanich latach bardzo one wzrosły. Prezydent Trump nie tylko nie powstrzymał wzrostu cen, ale bardzo dołożył się do ich wzrostu. Od początku urzędowania zaczął wprowadzać wysokie cła, a osiem miesięcy temu wraz z Izraelem zaatakował Iran, co wywołało radykalny wzrost cen ropy naftowej i benzyny. W kwestii kosztów życia, aż 70% Amerykanów krytykuje Trumpa, a 25% go popiera.

Mapa pokazująca wpływy partii w poszczególnych stanach, w wyborach w latach 2020-2024. Im ciemniejszy kolor, tym silniejsze wpływy - niebieski to demokraci, czerwony to republikanie.


To wszystko powoduje, że może dojść do sytuacji określanej przez Amerykanów jako "wave election", czyli wyborcza fala. Tak nazywana jest utrata jednej partii zdecydowanej większości mandatów w miejscach, gdzie poparcie jest zwykle wyrównane. Ostatnie sondaże wskazują, że demokraci mogą pozyskać mandaty nawet w tych stanach, w których od lat rządzą republikanie.

W obecnym Kongresie USA w Izbie Reprezentantów republikanie mają 219 mandatów, a demokraci 214 (dwa miejsca są nieobsadzone). Demokratom wystarczy więc obronić dotychczasowych kongresmanów i zyskać tylko trzy nowe mandaty, aby uzyskać większość.

Według analizy telewizji NBC, demokraci mogą być pewni obronienia 196 miejsc, 10 mandatów zdobędą prawdopodobnie, a w przypadku 21 mają na to większe szansze niż republikanie. Republikanie obronią zapewne 159 mandatów, 28 prawdopodobnie, w przypadku 10 mają na to większe szansze niż demokraci. Na pozostałe jedenaście mandatów obie partie mają równe szanse.

Wynika z tego, że zwycięstwo demokratów wcale nie jest przesądzone. Choć pozostaje bardzo prawdopodobne, istotna będzie też jego skala. Jeszcze bardziej niepewny jest wynik w Senacie, gdzie do tej pory republikanie mieli dość wyraźną przewagę 53-47.

Analiza NBC wskazuje, że wśród 35 senatorskich mandatów, o które w tym roku toczy się walka (w artykule "Wybory 2026" tłumaczyliśmy, dlaczego w 100-osobowym Senacie wybory dotyczą tylko 35 miejsc), 9 mogą być pewni demokraci. Kolejne 3 zdobędą prawdopodobnie, a na inne 3 mają większe szanse niż republikanie. Z kolei republikanie z pewnością zdobędą 10 mandatów, kolejne 3 prawdopodobnie, a w przypadku 2 mają na to większe szansze niż demokraci. Jest jeszcze 5 mandatów, które trudno ocenić kto zdobędzie.

Przy okazji wyborów środka kadencji, odbywa się też wybór gubernatora. To nie dotyczy wszystkich stanów, jak np. New Jersey. Ale nowego przywódcę wybierze aż 36 stanów, w tym Pennsylwania, Nowy Jork i wszystkie pozostałe stany północnego wschodu USA (New Jersey jest tu wyjątkiem). 13 stanowisk gubernatora obejmą zapewne demokraci, 1 prawdopodobnie, a w 8 stanach mają na to większe szanse niż republikanie. Republikanie mogą być pewni gubernatorów w 7 stanach, w 3 wygrają prawdopodobnie, a w 4 mają na to większe szansze niż demokraci. W 2 stanach wynik jest trudny do przewidzenia.

Do tej pory republikanie mieli gubernatora ze swojej partii w 26 stanach, a demokraci w 24. Nawet jeżeli proporcje te zmienią się na korzyść demokratów, będzie to miało znaczenie jedynie symbolicznie. Oczywiście wymiar praktyczny będzie miało dla mieszkańców stanów, gdzie stanowisko przejdzie w ręce innej partii.

Możesz podzielić się tą treścią ze znajomymi!