Dziennik "The Washington Post" opisuje wrażenia kibiców, którzy przyjechali do USA na mistrzostwa świata w piłce nożnej. W mediach społecznościowych zamieszczają oni swoje spostrzeżenia z często pierwszej wizyty w Ameryce. Są więc komentarze dotyczące wielkich sklepów, rozbudowanych przystanków dla kierowców (rest stops) przy głównych trasach, ale także oczywiście nowoczesnych stadionów. Uwagę turystów zwracają przeróżne elementy, ale w rozmowach z dziennikarzami przewijał się niezmiennie temat wysokich cen za wyżywienie.
Wielu kibiców przyznawało, że opierają się głównie na najtańszych punktach fast food lub nawet sprzedaży z ulicznych wózków czy budek z żywnością. Dziennikarze rozmawiali na przykład z przybyszem z Ekwadoru. 26-letni Edwin Hernandez jest programistą w Quito, stolicy swego kraju, gdzie jest osobą dobrze zarabiającą. Ale na mistrzostwach w USA przyznaje, że stara się oszczędzać, jak może. "Staram się nie jeść za dużo" - mówi.
Hernandez jada głównie w McDonald'sie i Subway'u, ale przed meczem Ekwadoru w Filadelfii, pozwolił sobie na wizytę w Pat's King of Steaks. Cheesesteak kosztował go 19,99 dolarów, co nadwyrężyło jego budżet. "Nie spodziewałem się, że wszystko będzie tak drogie" - stwierdził. Nie żałuje jednak przyjazdu na mistrzostwa, na co oszczędzał od wielu miesięcy. "Nie wiem, czy kiedykolwiek będę znowu w Filadelfii" - mówił tłumacząc, że jest jego "życiowe wydarzenie".
Edwin Hernandez kupił bilety na mecze grupowe swojej reprezentacji po około 630 dolarów za każdy. Nabył też bilet na mecz rundy eliminacyjnej 32 drużyn i rundy 16 drużyn, planując, że jeżeli Ekwador się do tych rund nie dostanie, bilety odsprzeda. Nie czekając na rozstrzygnięcie w tej sprawie, odsprzedał już bilet na rundę 16 drużyn. Kupił go za 1200 dolarów, a teraz dostał za niego 1600.
Reklamy restauracji fast food na mistrzostwach świata mają w tym roku wyjątkowo silne uzasadnienie.
Cedric Higel, kibic z Francji, z którym rozmawiał "The Washington Post", na grupowy mecz Francji z Senegalem kupił bilet za 1300 dolarów. I choć pochodzi ze znacznie bogatszego niż Ekwador kraju, także oszczędza na jedzeniu. Zamiast z restauracji, korzysta np. z Shake Shack. Na ten sam mecz wybrało się dwóch gości z Meksyku, kupując tańsze bilety po 500 dolarów. I choć w swoim kraju są bankierami, w USA żywią się w Chick-fil-A oraz w Joe's Pizza. Inny Francuz, który przyjechał tu z dwójką dzieci, też oszczędza na jedzeniu. Chwali sobie "chińczyka", korzysta też z pizzy i ulicznych budek w Nowym Jorku.
Amerykańskie jedzenie nie wszystkim smakuje. 25-letni Anas Chakib powiedział dziennikarzom "The Washington Post", że jest ono "pełne tłuszczu i oleju". Przyjechał z Luksemburga, aby kibicować drużynie z Maroka.
Kibice oszczędzają na jedzeniu, bo na wielu innych rzeczach nie mogą. Pisaliśmy już w artykule "Mistrzostwa nietypowe i bardzo drogie" o wysokich cenach noclegów w pobliżu stadionów, gdzie rozgrywane są mecze mistrzostw. Drogie są oczywiście także bilety na same mecze. "The Washington Post" dokonuje ciekawych porównań. Aby zobaczyć mecz Francji z Senegalem trzeba było zapłacić więcej niż za przeciętny miesięczny czynsz we Francji. Najtańszy bilet na mecz Ekwadoru z Wybrzeżem Kości Słoniowej kosztował więcej niż przeciętna miesięczna pensja w Ekwadorze.
Ale bardzo drogie są też koszty transportu w rejonie rozgrywek mistrzostw świata. Przejazd pociągiem z Manhattanu na mecz na stadionie MetLife w East Rutherford w New Jersey, kosztuje aż 98 dolarów. W normalnym okresie bilet na tej samej trasie kosztuje 12,90 dolarów.
Przejazd własnym (wypożyczonym) samochodem też jest kosztowny. Parking na stadionie w Filadelfii to wydatek 150 dolarów. Gdy gra tam zespół futbolu amerykańskiego Philadelphia Eagels, cena jest trzykrotnie niższa.
Dla wielu kibiców, również tych w USA, oglądanie meczów na żywo, na stadionie, jest zbyt dużym wydatkiem. Ale jak napisała w komentarzu do naszego artykułu "Mistrzostwa nietypowe i bardzo drogie" jedna z naszych Czytelniczek, "w telewizji mistrzostwa są za darmo". A inny Czytelnik dopisał, że "za jeden bilet można kupić pięć wypasionych telewizorów".