W poniedziałek, 17 sierpnia, upłynął termin negocjacji pomiędzy USA i Iranem, na który obydwa kraje umówiły się 17 czerwca. Podpisane zostało wtedy memorandum, zgodnie z którym Cieśnina Ormuz miała zostać otwarta, a przez 60 dni miały być wypracowane warunki trwałego porozumienia. Jednak niemal natychmiast negocjacje zostały przerwane, gdyż Iran uznał, że memorandum daje mu kontrolę nad Cieśniną i zaczął atakować statki, które nie płyną wyznaczoną przez Iran trasą.
W odpowiedzi na to, Stany Zjednoczone zablokowały ujście z Cieśniny, nie pozwalając przepływać statkom irańskim. Od czasu załamania się ustaleń w memorandum, trzech Amerykanów zginęło.
Wysłannik prezydenta Donalda Trumpa Jared Kushner, który jest zięciem prezydenta, stwierdził w poniedziałek, że USA i Iran prowadzą "bardzo pozytywne i aktywne konwersacje". Jednak Donald Trump niemal natychmiast temu zaprzeczył. "Nie ma żadnych rozmów czy kowersacji toczących się czy przewidzianych" - napisał na swoim portalu Truth Social.
Co więcej, we wtorek rano prezydent opublikował na tym portalu mapę, z widoczną Cieśniną Ormuz. Zakreślił wokół niej kółko i podpisał "Nowe terytorium USA" ("new U.S. territory"). We wpisie nie było żadnego komentarza, ale prezydent już w ubiegłym tygodniu, na wiecu politycznym w Nowym Jorku zapowiedział uznanie Cieśniny za terytorium Stanów Zjednoczonych. Kółko obejmuje nie tylko wody Cieśniny Ormuz, ale także część lądu Iranu, Omanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Mapa opublikowana przez prezydenta Donalda Trumpa na portalu Truth Social.
Na publikację mapy zareagował wiceminister spraw zagranicznych Iranu. Kazem Gharibabadi napisał na portalu X, że Stany Zjednoczone nie mogą przejąć Cieśniny "tweetem". Nie są też w stanie zrobić tego siłą. "Cieśnina będzie otwierana i zamykana tylko na rozkaz Iranu i tak długo, jak nie zaakceptujecie rzeczywistości przegranej i nie przestaniecie oddawać się złudzeniom, Iran będzie w dalszym ciągu prowadził blokadę" - napisał wiceminister.
Prezydent Trump nie po raz pierwszy sugeruje powiększenie terytorium Stanów Zjednoczonych. Chciał już przyłączenia Kanady jako 51. stanu, aneksji Grenlandii, Kuby, zapowiadał przejęcie kontroli nad Strefą Gazy, aby budować tam resorty turystyczne. W sferze symbolicznej nakazał też zmianę nazwy Zatoki Meksykańskiej na Zatokę Amerykańską.
Wojna z Iranem trwa od 28 lutego 2026 roku. Wkrótce minie więc już pół roku od ataku. Według zapowiedzi Trumpa, miała trwać kilka tygodni, a głównym celem było zmuszenie Iranu do rezygnacji z programu nuklearnego. Dziś ten cel wydaje się jeszcze bardziej odległy niż pół roku temu. Większym problemem jest natomiast blokada Cieśniny Ormuz, która spowodowała radykalne podwyżki cen ropy naftowej, a przez to także benzyny.
Jednak nawet powrót do sytuacji sprzed ataku na Iran wydaje się dzisiaj trudny. Iran najwyraźniej poczuł swoją siłę i możliwość wywierania presji przez zamknięcie Cieśniny Ormuz. Wydaje się być gotowy do przeczekania aż do końca kadencji Donalda Trumpa. Jakaś zmiana postawy USA może nastąpić po wyborach do Kongresu, które odbędą się 3 listopada. W związku z małą popularnością prezydenta i niezadowoleniem z cen benzyny, powszechnie przewiduje się wyraźne zwycięstwo demokratów.
Donald Trump twierdzi, że termin wyborów nie jest dla niego wyznacznikiem, kiedy musi zakończyć się wojna z Iranem. Ale nawet republikańscy politycy mówią, że przeciągająca się wojna działa na ich niekorzyść. "Ta sytuacja w Iranie powoduje trudne do wyobrażenia reperkusje" - powiedział w wywiadzie republikański senator z Wirginii Zachodniej Jim Justice. Dodał też, że jego partia jest "śmiertelnie przerażona przed wyborami".
Tymczasem Iran nie tylko się nie poddał i nie zrezygnował z programu nuklearnego. W wyniku wojny wprowadził kontrolę Cieśniny Ormuz i postawił dodatkowe żądania. Chce zniesienia embarga na jego ropę, odmrożenia jego aktywów, a nawet odszkodowania za szkody wyrządzone bombardowaniami.