W mieście Walnut Creek, w Kalifornii, oburzenie wywołało ogłoszenie o wynajmie mieszkań z dodatkową opłatą. To 70-tysięczne miasto leży 25 mil od San Francisco i tak jak w całym tym regionie czynsze są bardzo wysokie. W tym przypadku czynsz miał być jeszcze wyższy dla osób, które pracują zdalnie z domu. Dopłata wynosi 200 dolarów miesięcznie.
Czynsz nawet bez tej dopłaty jest wysoki, bo wynosi 3250 dolarów. Właściciel mieszkań tłumaczy dopłatę faktem, że osoby pozostające w domu cały dzień oznaczają dla niego wyższy koszt. W czynsz wliczone są bowiem opłaty za media, takie jak prąd i woda.
Budynki mieszkalne na wynajem mają też często wspólny internet. Wówczas Wi-Fi jest także wliczone w czynsz. Właściciele takich budynków twierdzą, że muszą wykupywać większe pakiety dostępu do internetu, aby zapewnić mieszkańcom przyzwoitą prędkość transmisji danych, jeżeli część z nich dodatkowo obciąża Wi-Fi pracą z domu.
Obciążenie Wi-Fi z pewnością nie usprawiedliwia jednak 200 dolarów dopłaty. Dużym problemem może być jednak używanie przez cały dzień klimatyzacji. Dlatego pomysł doliczania opłaty WFH (work from home - praca z domu) pojawia się już w wielu miejscach. Szczególnie w gorących stanach, takich jak Teksas czy Kolorado, ale także w Wirginii i Nowym Jorku.
W umowie o wynajmie mieszkania pojawiają się zapisy o dodatkowych opłatach.
Władze stanowe reagują na tę praktykę wprowadzając nowe przepisy. Kalifornia wprowadziła prawo, które nakazuje właścicielowi mieszkania ujawnić w ogłoszeniu o wynajmie wszystkich dodatkowych opłat. Efektem tego prawa jest właśnie pojawienie się w ogłoszeniu w Walnut Creek informacji o dopłacie za pracę z domu.
Prawo w Kalifornii daje wynajmującemu możliwość zrezygnowania z wliczania opłat za media do czynszu i przejścia na pomiar rzeczywistego zużycia. Także Kolorado wprowadziło podobne przepisy, które nakazują ujawnienie wszystkich opłat w ogłoszeniu o wynajmie.
W mieście Nowy Jork obowiązuje jeszcze bardziej rygorystyczne prawo. Zabrania właścicielowi mieszkania żądania jakichkolwiek dopłat do czynszu. Wszystkie opłaty muszą być wliczone w czynsz, a próba wymuszania dodatków może być zgłoszona jako czynsz nadmiarowy. Dotyczy to jednak tylko mieszkań objętych kontrolą wysokości czynszu.
W pozostałych mieszkaniach może pojawić się opłata WFH. W 2019 roku wprowadzono przepis zabraniających stosowania niektórych dodatków do czynszów. Ale było to jeszcze przed pandemią Covid-19 i praca zdalna nie była jeszcze powszechna. Nie została więc uwzględniona w przepisach. Nie ma też żadnego prawa federalnego, dotyczącego dodatków do czynszu za pracę z domu. Jedynie osoby niepełnosprawne mogą liczyć na pewną ochronę, opisaną w przepisach ich dotyczących.
Przy podpisywaniu umowy o wynajmie mieszkania trzeba więc być czujnym. Należy szukać ewentualnych dodatków do czynszu nie tylko w sytuacji, gdy opłaty za media są do niego wliczone. Opłaty za media mogą bowiem być oddzielną, ale stałą opłatą. I nawet bez wspomnienia o pracy w domu, w umowie może być zapis o limicie zużycia prądu lub wody.
W przypadku wpisania do umowy opłaty WFH, ktoś może się pokusić o ukrycie faktu, że pracuje zdalnie. Ale właściciel mieszkania może czasem wyczytać ten fakt z dokumentów, których żąda przy podpisaniu umowy, jak np. świadczących o zatrudnieniu. O pracy z domu mogą świadczyć też różne okoliczności, jak na przykład stale zaparkowany samochód przed domem. Donieść może też uprzejmy sąsiad. Ukrycie pracy zdalnej jest ryzykowne, bo łamie podpisaną umowę, a konsekwencją może wypowiedzenie mieszkania, a nawet różne kary.