Telewizja MSNOW podała, że szef federalnej policji FBI Kash Patel rozzłościł szefów Secret Service. Po raz kolejny podał bowiem przedwcześnie informacje, dotyczące prowadzonego śledztwa. Chodzi o śledztwo prowadzone w sprawie zamachu, który miał być przeprowadzony w czasie uroczystości w Białym Domu, która odbyła się 14 czerwca.
Na Trawniku Południowym zorganizowano wtedy walki stylów mieszanych, które oglądał prezydent Donald Trump i zaproszeni goście. Trump obchodził tego dnia 80-te urodziny, ale impreza nosiła nazwę UFC Feedom 250, oficjalnie będąc częścią obchodów 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych.
Trzy dni wcześniej, rewizja u aresztowanego 19-letniego Tycena Proper wykazała, że przygotowany został zamach. Grupa ludzi planowała uderzyć dronem z materiałami wybuchowymi w budynek znajdujący się w pobliżu Białego Domu. Następnie w czasie masowej ewakuacji do ludzi mieli strzelać snajperzy, ulokowani w miejscach, gdzie ewakuowani mieli przechodzić. Służby uniemożliwiły przeprowadzenie ataku i aresztowały pięć osób planujące go przeprowadzić.
Już dwa dni po imprezie w Białym Domu, szef FBI pochwalił się publicznie sukcesem. Napisał w internecie, że FBI odkryło planowany zamach na prezydenta Donalda Trumpa i podziękował Departamentowi Sprawiedliwości oraz "partnerom ze służb".
Służby działają zwykle dyskretnie, ale szef FBI Kash Patel znany jest z tego, że lubi brylować w mediach i chwalić się sukcesami.
Telewizja MSNOW podała, że ogłoszenie tego było przedwczesne i rozzłościło ludzi z Secret Service, którzy prowadzili śledztwo. Oprócz pięciu aresztowanych, zidentyfikowano jeszcze 23 inne osoby, które uznano za podejrzane i miały zostać sprawdzone.
Niemal natychmiast wystąpił zastępca szefa Secret Service, Matt Quinn. Wyraźnie zdenerwowany, skomentował wypowiedź Patela maksymą, której nauczył się we wczesnych latach służby: "Don't choke on your own smoke" (Nie udław się własnym dymem). Chodzi o to, że przechwalanie się - czyli robienie przysłowiowego "dymu" czy zamieszania - co robił Patel, może utrudnić własne działania.
Quinn stwierdził też, że to Secret Service "prowadziło to dochodzenie od samego początku" i "postanowiło nie robić przecieków". To także aluzja do wypowiedzi szefa FBI, który przypisał sobie sukces i w dodatku niepotrzebnie ujawnił informacje o śledztwie.
Niecałą godzinę po wpisie Patela, oświadczenie wydał także szef Secret Service Sean Curran. Zaznaczył, że równie ważna jak ochrona prezydenta i innych osób, jest "odpowiedzialność w systemie wymiaru sprawiedliwości". I właśnie ze względu na to, oficjalne komentarze w tej sprawie będą miały jedynie postać wniosków składanych do sądu.
Niezależnie od krytycznych pod adresem Patela wypowiedzi, FBI i Secret Service wydały oświadczenie, że "są dumne ze swojej silnej współpracy".
Kash Patel nie po raz pierwszy wyrwał się przedwcześnie z ogłaszaniem sukcesu. W ubiegłym roku, po zastrzeleniu prawicowego działacza Charlie Kirka ogłosił, że podejrzany o zabójstwo jest już aresztowany. Ale zaledwie dwie godziny później musiał przyznać, że osoba ta została zwolniona i oczyszczona z podejrzeń. Podobnie było w grudniu ub.r. po strzelaninie na terenie Brown University. Szef FBI ogłosił, że dokonano już aresztowania "osoby będącej obiektem zainteresowania", ale potem osoba ta nie została o nic oskarżona.